2Sie

Wywiad z Abhijatą Sridhar Iyengar

Sierpień 02, 2018 Blog 0

Wnuczka BKS Iyengara, rozpoczęła studiowanie jogi w wieku 16 lat bezpośrednio pod przewodnictwem Gurujiego, swojej cioci Geety Iyengar oraz wujka Prashanta Iyengar. Obecnie jest nauczycielką w stopniu Senior, akredytowaną przez Ramamani Iyengar Memorialn Yoga Institute w Punie (Indie), gdzie też na co dzień uczy.

Posiada magisterium z bioinformatyki Uniwersytetu w Punie.

Towarzyszyła swojej ciotce – Geecie Iyengar na międzynarodowych konwencjach jogi w Wielkiej Brytanii, Australii, Niemczech i USA. Podróżowała również z samym Gurujim do Rosji i Chin.

Niezależnie prowadziła również konwencje jogi i warsztaty we Francji, Indonezji, Hiszpanii, Belgii, Niemczech i na Filipinach, a 2014 roku – także w Polsce.

Abhijata znalazła dla nas czas na krótką rozmowę pomiędzy jednym Joganusasanamem dedykowanym studentom zagranicznym, a drugim dla społeczności lokalnej.

Wywiad odbył się 16 grudnia 2016 w bibliotece w RIMYI, gdzie lubił przebywać i spotykać się z uczniami jej Dziadek.

Agata Rozkocha, Julia Butrym-Południewska: Jakie jest Twoje najwcześniejsze wspomnienie związane z jogą?

Abhijata Sridhar Iyengar: Strach. Obawa, że nie będę umiała wykonać pewnych asan. Miałam wtedy jedenaście albo dwanaście lat i przyjechałam na wakacje do Puny. Przychodziłam na zajęcia dla dzieci i przyglądałam się, jak skaczą i robią stanie na rękach.

Czy chciałaś do nich dołączyć?

ASI: Absolutnie nie. Strach był zbyt wielki.

Czy byłaś zachęcana przez dziadka?

ASI: On nigdy mnie nie zachęcał, nie zmuszał ani nie wspierał.

Kiedy uświadomiłaś sobie, że Twój dziadek nie jest zwykłą osobą, lecz znanym na całym świecie joginem?

ASI: Nie pamiętam, kiedy dokładnie to było. Pamiętam za to tłumy ludzi, którzy przyjeżdżali z całego świata, żeby się z nim zobaczyć.

Od kiedy regularnie praktykujesz?

ASI: Regularną praktykę rozpoczęłam w dwutysięcznym roku, wcześniej uczestniczyłam tylko w kilku lekcjach.

BKS Iyengar zaczął ćwiczyć jogę, ponieważ jego ciało było słabe i doświadczone przez wiele chorób. Jaka była Twoja motywacja?

ASI: Ciekawość. Chciałam się dowiedzieć, czym jest joga i dlaczego przyciąga aż tylu ludzi.

Czy chciałaś zostać spadkobierczynią dziedzictwa Gurujiego, czy zostałaś przez niego wybrana?

ASI: Nie uważam, że zostałam przez niego wybrana. Nie postrzegam tego w ten sposób. Byłam jednym z tych uczniów, którzy mieli zaszczyt praktykować z nim bezpośrednio. Przez dziesięć lat uczył mnie jeden do jednego. Znów miałam szczęście, bo Geetaji nigdy nie była uczona w ten sposób. Praktykowała w jego obecności, ale nie poświęcał jej tak dużo uwagi jak mnie.

Inni członkowie rodziny też ćwiczyli jogę, ale ostatecznie każdy wybrał inną ścieżkę zawodową.

Kiedy podjęłaś decyzję o zostaniu nauczycielem?

ASI: Nigdy. Po ukończeniu studiów w dwa tysiące piątym roku chciałam pisać doktorat. Powiedziano mi, że to praca na pełen etat i zajmie mi siedem lat. Mogłam zrobić doktorat w Stanach, ale nie chciałam opuszczać Puny. Wtedy już od pięciu lat praktykowałam pod okiem Geetaji i Prashanta. Joga zaczęła mnie wciągać. Chciałam połączyć obie rzeczy: rano być w Instytucie, a po południu pisać doktorat. Niestety, uczelnia nie wyraziła na to zgody. Całe szczęście! Postanowiłam zrobić roczną przerwę, zanim podejmę ostateczną decyzję. Przerwa trwa do dziś.

Jak łączysz różne role: nauczycielki jogi, żony i matki?

ASI: Mam wielkie oparcie w mojej rodzinie i teściach. Mieszkam w wielopokoleniowym domu i jestem zwolniona z codziennych obowiązków.

Czy zamierzasz wprowadzić zmiany w Instytucie?

AI: Nie chcemy niczego zmieniać. Guruji tak to zaplanował, że wszystko samo się dzieje.

Które klesie (uciążliwości) są Twoim zdaniem wyraźnie obecne w codziennym życiu?

ASI: Źródłem wszystkich uciążliwości jest avidya [awidja]. Najłatwiejsze do zidentyfikowania są raga i abhinivesa [abhiniweśa], ponieważ najbardziej nas dotykają. Trudno nam bowiem wyzbyć się przywiązania i lęku przed śmiercią.

Guruji był znany z ustalonego porządku dnia. Czy Ty też masz swoje codzienne rytuały?

ASI: Mój plan dnia podporządkowany jest roli matki i nauczycielki. Narzuciłam sobie codzienną praktykę między godziną dziewiątą a dwunastą, ale kiedy moja córka jest chora, ten plan ulega zmianie. Rytuały Gurujiego wynikały z jego wewnętrznej potrzeby, nie traktował ich jak obowiązek. Nikt mu w tym nie dorównuje.

Jak zachęciłabyś uczniów do przyjazdu do Instytutu?

ASI: Nie można nikogo zmuszać. Ci, którzy tu przyjeżdżają, wracają. Pobyt tutaj jest doświadczeniem, którego warto spróbować. Aby poznać jogę Iyengara, trzeba przyjechać do jej źródła. Mogę ci szczegółowo opisać smak owocu, ale jeśli go nie spróbujesz, nie poznasz tego smaku. Wszyscy boleśnie odczuwamy fizyczny brak Gurujiego, ale jego duch, słowa i myśli wciąż są z nami.

Źródło: Boso Na Macie