21Sie

Kobiety i joga

Sierpień 21, 2018 Blog 0

Joga hormonalna – czy jest coś takiego?

Nie lubię określenia „joga hormonalna” tak samo jak „joga kręgosłupa”. To by sugerowało, że podczas zwykłych zajęć kręgosłup się nie rozciąga, a układ hormonalny przestaje funkcjonować.

Nad tematem układu hormonalnego pochyliła się brazylijska nauczycielka jogi Dinah Rodrigues. Obserwując pozytywny wpływ asan na pracę hormonów opracowała zestaw ćwiczeń, które stały się podstawą jej programu. Nazwała go jogą hormonalną i pod tym samym tytułem wydała książkę. Opisuje w niej badania przeprowadzone na swoich uczennicach, które wykazało zależność miedzy regularną praktyką a poziomem hormonów. Postanowiłam zgłębić ten temat, konsultując się z ginekologiem-położnikiem dr Grzegorzem Południewskim (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa).

Jedną z pierwszych rzeczy jakiej kobieta uczy się stawiając pierwsze kroki na macie, to dostosowanie praktyki do faz cyklu miesiączkowego. Joginka wykonuje inne pozycje podczas napięcia przedmiesiączkowego, inne po okresie, a jeszcze inne w trakcie miesiączki. Czemu dostosowanie sekwencji do cyklu jest tak ważne? Wiąże się to z układem hormonalnym, który w bardzo dużym stopniu reguluje nasze życie.

Układ dokrewny (wydzielniczy) odpowiada za koordynację i kontrolę działań różnych komórek naszego ciała. Działa we współpracy z układem nerwowym i wspólnie prowadzą do homeostazy organizmu – równowagi – informuje dr Południewski.

Regularna praktyka jogi stymuluje organy wydzielania dokrewnego, co pośrednio i bezpośrednio prowadzi do owej homeostazy. Ćwiczenia poprawiają ogólny metabolizm organizmu. Hormony są uwalniane do krwi i oddziałują na cały organizm np. na spalanie tłuszczu, wchłanianie glukozy, napięcie mięśni.

Hormony regulują wiele procesów w naszym organizmie. Niedoczynność lub nadczynność jednego z gruczołów może prowadzić do różnych chorób tj. cukrzyca, Hashimoto, niedoczynność/nadczynność tarczycy, zespół Cushinga. Jeśli zaobserwujesz u siebie objawy: nadmierne tycie lub chudnięcie, ciągłe uczucie zimna lub gorąca, przewlekłe zmęczenie i senność lub trudności z zasypianiem i bezsenność, utrzymujące się niskie ciśnienie, to przyczyna może tkwić w nieprawidłowym funkcjonowaniu układu wydzielniczego.

Wracając do asan dostosowanych do cyklu. Podczas okresu nie wykonujemy pozycji odwróconych, silnych skrętów oraz wygięć. Praktyka w tym czasie ma być regeneracyjna. Za to w pierwszych dniach po miesiączce wszystkie „doładowujące” pozycje są bardzo wskazane. Ciało jakby prosiło o odwrócone pozycje, których nie wykonywało. Stanie na głowie i świeca równoważą macicę po obciążeniu krwawieniem miesięcznym.

Inna praktyka powinna być przed okresem, kiedy towarzyszy nam napięcie przedmiesiączkowe. Niektóre kobiety wyczuwają nadchodzący okres. U innych objawy przedmiesiączkowe mogą trwać nawet tydzień. Warto wykorzystać wtedy pomoce, np. wałki, koce, klocki. Podparta miednica  sprawia, że narządy rozrodcze i obszar wokół nich mogą się rozluźnić.

Część kobiet boryka się z zaburzeniami cyklu miesiączkowego. – Intensywne uprawianie sportu wcale nie pomaga. Znam biegaczki, które wręcz utraciły okres przez intensywne treningi –ostrzega dr Południewski. Intensywność należy zatem dopasować do kondycji, stanu zdrowia oraz fazy cyklu.

Joga reguluje okres zarówno jeśli chodzi o długość cyklu, jak i natężenie krwawienia. Jak to się dzieje? – Regularna praktyka przywraca pulsacyjne uwalnianie hormonów w podwzgórzu, co poprawia i stabilizuje przebieg cyklu – mówi dr Południewski. Aktywność dostarcza macicy i jajnikom świeżej krwi – poprawia ukrwienie (ilość krwi) oraz szybkość przepływu krwi w macicy i jajnikach. Dzięki temu hormony stymulujące prace jajników mają ułatwioną pracę.

Inny problem kobiet, to bolesne miesiączki. W jaki sposób joga może zniwelować ten problem? Pewne asany rozciągają i rozluźniają macicę oraz organy brzuszne. Inne zmniejszają czynność skurczową macicy, co łagodzi bóle miesiączkowe. Prawidłowe ustawienie w asanach przesuwa brzuch na tył ciała, dzięki czemu jest właściwie naprężony. Brzuch nie jest ani twardy, ani wiotki, ani wypchnięty do przodu. Kręgosłup powinien dawać podparcie narządom brzusznym.

A dlaczego po praktyce jogi czujemy się jak „na haju”? – W mózgu uwalniane są endorfiny (substancje dające poczucie szczęścia) oraz zmienia się poziom neuroprzekaźników, które wpływają pozytywnie na nastrój, samopoczucie – wyjaśnia ekspert. Mowa tutaj o znanej nam serotoninie.

Kolejną korzyścią z jogi jest wzmacnianie mięśni dna miednicy. Wraz z wiekiem, a także na skutek ciąż i porodów mięśnie te nadmiernie rozluźniają się. Dr Południewski wymienia zagrożenia jakie stąd płyną: „nietrzymanie moczu, obniżenie ścian pochwy oraz dyskomfort przy współżyciu”. Asany poprawiają napięcie i strukturę mięśni. „Podnoszą ku górze tylną ścianę pęcherza moczowego, przednią ścianę pochwy, mięśnie krocza, dźwigacz odbytu”. Ten ostatni – często uszkadzany podczas porodu – jest szczególnie ważny, gdyż jego zaniedbanie może prowadzić do przepukliny odbytniczej i obniżenia tylnej ściany pochwy.

I jeszcze joga w ciąży. Ta polecana jest przez samych lekarzy ginekologów-położników. Dr Południewski również do niej zachęca. „Coraz rzadziej kobiety traktują ciążę jak chorobę. Nie rezygnują z aktywności. Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, to ruch jest wskazany. Organizm ciężarnej przygotowuje się do porodu i warto mu w tym pomóc”. Joga praktykowana w ciąży poprawia w nich krążenie krwi w kończynach, likwidując obrzęki; wspomaga ruchy jelit i proces wydalania; otwiera klatkę piersiową ułatwiając oddychanie; wzmacnia mięśnie wokół kręgosłupa i przygotowuje go do dźwigania coraz większego ciężaru; uelastycznia mięśnie pochwy; wpływa kojąco na układ nerwowy, huśtawkę hormonalną i wahania nastrojów, które często współwystępują z ciążą; uelastyczniają skórę na brzuchu i bokach tułowia, co zapobiega rozstępom; relaksuje i uczy panowania nad oddechem.

Warto uczyć joginki, żeby zgłaszały przed lekcją, że menstruują. Byłam świadkiem krwotoku u pani, która bardzo intensywnie ćwiczyła mimo okresu. Najczęściej niewłaściwa praktyka mści się po latach np. w okresie przekwitania. Dlatego warto zadbać o układ hormonalny i uszanować poszczególne fazy cyklu. Podsumowując: praktykę jogi trzeba dostosować do swoich potrzeb, a nie kaprysów.

Źródło: Boso na Macie