19Sie

Joga to stan umysłu – relacja z Konwencji z Birjoo Mehta

Sierpień 19, 2018 Blog 0

W dniach 2-4 czerwca odbyła się Polska Konwencja Jogi Iyengara z Birjoo Mehtą. Ten warsztat był dla niektórych olśnieniem, innych mógł rozczarować. Ale na pewno nie pozostawił nikogo obojętnym.

Pierwszym i jedynym nauczycielem Birjoo był sam B.K.S. Iyengar. To on w 1974 roku wprowadził go do świata jogi i przewodził przez 40 lat. Zabierał na warsztaty, które prowadził w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz Australii i właśnie na przykładzie Birjoo Guruji pokazywał pracę w asanach. Ten silny związek i relacja mistrz-uczeń wybrzmiewała wielokrotnie podczas Konwencji.

Ci, którzy spodziewali się intensywnej praktyki asan z sylabusa na poziomie Senior, rozczarowali się. Nie było szybkiego tempa ani zaawansowanych pozycji. Zamiast tego uczestnicy mieli szansę na głęboki wgląd w siebie. Na postawienie fundamentalnych pytań: Czym jest joga? Kiedy robię asanę a kiedy nią jestem? Czemu praktykuję jogę? Po co praktykować pranajamę? Na te pytania mieliśmy szukać odpowiedzi poprzez doświadczenie. Oczywiście, nauczyciel jest pomocny w procesie uczenia, ale zawsze powinniśmy weryfikować jego słowa swoją praktyką.

Przez trzy dni warsztatu Birjoo odsłaniał kolejne zasłony iluzji i zaciemnień związanych z jogą. Jeśli myślisz, że joga to mistrzostwo w technice, mylisz się. Jeśli praktykowaniu asan nie towarzyszy odpowiedni stan umysłu, to wykonujesz zaledwie gimnastykę. Jeśli jedziesz pociągiem do Paryża, to pociąg nie jest twoim celem, lecz środkiem. Owszem, zaczynasz od grubych, namacalnych materialnie działań, ale tylko po to, aby dotrzeć do subtelnych i nieoczywistych, nienarzucających się od razu.

Joga nie jest działaniem, robieniem (doing), lecz byciem (being) i poszerzaniem zakresu tego bycia. Rozszerzaniem świadomości, aż sami staniemy się asaną. Czy potrafisz na tyle uspokoić poruszenia umysłu, że dotrzesz do jego prawdziwej natury?

Mniej powinniśmy się martwić czy nasza noga jest w linii, a bardziej jaki stan temu towarzyszy. Czy czujesz „inner touch”? – to pytanie Birjoo kilkakrotnie zadawał nam podczas pracy. I czasem widać było nasze niezrozumienie. On mówił o stanie jaki mamy poczuć, a my pytaliśmy jak ustawić ręce. Z podobnym niezrozumieniem stykał się Guruji. Uczniowie podziwiali, że potrafił trwać w pozycji przez pół godziny, ale przypisywali tę umiejętność wielogodzinnym treningom i wytrzymałością. Ale B.K.S. Iyengar powtarzał – a za nim Birjoo – że siła płynie z umysłu, nie ciała. Umysłu nie w sensie siły woli, lecz umiejętności poszerzania świadomości i włączania nowych obszarów. Dlatego podczas Konwencji poszukiwaliśmy stabilności w pozycjach, uważności w pranajamie, bezwysiłkowego wysiłku.

Język warsztatu był połączeniem precyzji płynącej z inżynierii oraz przenośni ze świata filozofii. Birjoo jest z wykształcenia inżynierem i często nawiązywał do świata techniki. Jego przykłady odnosiły się do pociągów, amortyzatorów lub bocznych lusterek w aucie. Jednocześnie jego nauczanie było poparte cytatami z Jogasutr Patandżalego, które przytaczał często i z lekkością, która świadczyła o ich głębokim zrozumieniu. I poprzez ten eklektyzm doświadczyliśmy uniwersalności i ponadczasowości jogi.

Nauczanie Birjoo było dla mnie poznawaniem jogi na nowo, ale poprzez dotychczasowe doświadczenie. Nadawaniem nowej treści starym prawdom. Regresem do fundamentalnych pytań z jednoczesnym wystrzałem w inny wymiar. Po tym warsztacie chyba żaden z uczestników nie ma wątpliwości, że joga zaledwie zaczyna się na macie, ale naprawdę rozgrywa się zupełnie gdzie indziej.

Źródło: Boso na Macie