B.K.S. Iyengar

Zanim B.K.S. Iyengar stał się legendą jego życie było wypełnione niepowodzeniami, biedą, porażkami i niepewnością. Dzięki upartości, pracy, cierpliwości i wytrwałości osiągnął mistrzostwo.

Jego pełne nawisko to Bellur Krishnamachar Sundararaja Iyengar. Urodził się 14 grudnia 1918 roku w małej wiosce Bellur w stanie Bangalor. Był chorowitym dzieckiem, ze szczupłymi kończynami, wydętym brzuchem i nieproporcjonalnie dużą głową.

Jego ojciec umarł, gdy miał 8 lat. Rodzina nie była zamożna. Zdarzało się, że aby zdobyć pieniądze, musieli żebrać. Już jako dojrzały człowiek Guruji nie żałował tych trudnych lat i twierdził, że ukształtowały go jako człowieka.

Jego siostra Namagiri poślubiła znanego jogina Tirumalaia Krishnamarcharyę – ojca współczesnej jogi. Krishna prowadził szkołę jogi w Pałacu Jaganmohan należącym do Maharadży Majsoru. Guruji przeprowadził się do siostry i zaczął praktykować jogę. Krishna nie zwracał na niego uwagi aż do 1935 roku, kiedy Guruji występował przed maharadżą. Krishna kazał mu zrobić hanumanasanę, której nie potrafił. Mimo to wykonał pozycję płacąc za to naderwaniem ścięgien, które leczył przez lata. Ale Krishna wreszcie zwrócił na niego uwagi i nic innego się nie liczyło. To wydarzenie nauczyło go jeszcze jednego: kiedy wykonujesz trudną asanę przez odpowiedniego przygotowania, krzywdzisz swoje ciało i umysł. Zaczął więc pracować nad sekwencjami asan. Eksperymentując na sobie układał asany od łatwiejszych do trudniejszych. Kategoryzował je według efektów jakie przynosiły. Czy były oczyszczające, uspokajające, pobudzające czy odżywiające. To nie były natychmiastowe odkrycia, ale żmudna praca, która trwała latami. Udoskonalał, dopracowywał, uszczegóławiał. Poszukiwał brakujących elementów. Krishna zapalił ogień jogi w Iyengarze, ale to od udoskonalił metodę. Od Krishny nauczył się, dyscypliny, konsekwencji.

Kiedy Iyengar miał 17 lat Krishna wysłała go do Deccan Gymkhana Club w Punie, aby prowadził tam zajęcia jogi. Przez 3 lata pół roku prowadził tam lekcje. Było to trudne doświadczenie, ponieważ nie znał marati – oficjalnego języka Maharasztry, nie znał miasta, a uczniowie dodatkowo dokuczali mu z powodu warkoczyka, który nosił jako bramin. Ale postanowił nie dać się i dowieść znaczenia jogi. To były najtrudniejsze lata. Po zakończeniu kontraktu w Deccanie, stracił prawie wszystkich studentów. Jego nauczanie praktycznie skończyło się. Codziennie jeździł wiele kilometrów w poszukiwaniu nowych uczniów. Uczył każdego, kto tylko wykazał najmniejsze zainteresowanie. Były dni, kiedy stać go było jedynie na wodę, gdyż wszystko inne było poza zasięgiem. Nie miał wsparcia, ani też gwarancji, że sytuacja się zmieni. Jednak porażki dyscyplinowały go do jeszcze pilniejszej praktyki. Rozczarowania i niepowodzenia wzmocniły tylko jego wolę, aby podążać ścieżką jogi.

W 1943 roku poślubił Ramaamani. Jego finansowa sytuacja była beznadziejna, ale rodzina nalegała na ślub. Młoda żona nie miała wcześniej do czynienia z jogą, ale szybko stała się pilną uczennicą. Nie tylko sama praktykowała jogę, ale stała się lustrem dla męża. Obserwowała jego praktykę i korygowała błędy. Guruji powtarzał, że bez Ramy jego joga byłaby dzisiaj inna. Nie ma wątpliwości, że Ramaamani poświęciła swoje marzenia, aby Guruji mógł spełniać swoje. Kiedy Iyengar opuścił Indie, aby uczyć w Europie i Stanach, sama zajmowała się gospodarstwem i dziećmi. Gdy w 1962 roku powódź nawiedziła Punę i ludzie w panice ratowali kosztowności, ona zadbała o bezpieczeństwo rękopisu „Światła jogi”.

Powoli liczba uczniów Iyengara rosła. Od kiedy pomógł dziewczynce chorej na polio, wiadomość o jego umiejętnościach rozniosła się. Guruji za punkt zwrotny uważa noc w 1946 roku kiedy oboje z żoną mieli ten sam sen o boskości. Od tego momentu fortuna zaczęła im sprzyjać. Coraz więcej osób przychodziło po pomoc. W tym samym czasie Guruji został przedstawiony Jiddu Krishnamurthi – jednemu z najznamienitszych filozofów hinduskich. Guruji zaczął uczęszczać na jego wykłady, choć nie czytał jego książek i niewiele widział o samym Jiddu. Szczególnie podobały mu się słowa „Nie krytykuj i nie usprawiedliwiaj”. Nauczył się nie rozpraszać się byle czym i nie przejmować ludzkimi opiniami. Jogini na świecie krytykowali Iyengara za „fizyczną jogę”. Nauki Jiddu pozwoliły mu nabrać dystansu do tej krytyki.

Kolejny przełom nastąpił w 1952 roku kiedy Guruji poznał słynnego skrzypka Yehudi Menuhina, który przebywał w Mumbaju. Muzyk cierpiał na bóle barku związane z wielogodzinnym graniem oraz na bezsenność. Po ułożeniu w savasanie i wykonaniu pranajamy shanmukhi mudra skrzypek zasnął na godzinę. Menuhin był oczarowany umiejętnościami Iyengara. Od tej pory regularnie praktykował jogę i zachwalał wszystkim swojego nauczyciela. Podarował mu zegarek z wygrawerowanym zdaniem „Mojemu najlepszemu nauczycielowi skrzypiec”. Menuhin zaprosił Gurujiego najpierw do Wielkiej Brytanii, a potem do Stanów. W tamtych czasach joga nie była znana na Zachodzie, a Indusi nie byli poważani. Guruji spotkał się zarówno z niezrozumieniem i dyskryminacją, jak i gościnnością i przyjaźnią. Dawał liczne pokazy swoich umiejętności, brał udział w audycjach radiowych, występował przed małą i dużą publicznością. Występował przed celebrytami zaproszonymi przez Menuhina, w organizacjach i zwykłych barach. Pojawiał się tam, gdzie było choćby najmniejsze zainteresowanie jogą. Początkowo goście palili i pili podczas jego występów. Guruji nie oczekiwał szacunku. Zmieniał ich powoli, ale konsekwentnie. Z czasem pytali o pozwolenie na picie i palenie podczas występu. Potem sami całkowicie tego zaniechali. Guruji był cierpliwy. Nie krytykował. Jego celem było propagowanie jogi.

Kolejną ważną postacią na drodze Iyengara była królowa belgijska Elżbieta. W 1958 roku, kiedy miała 84 lata, zaprosiła Gurujiego, aby nauczył ją jogi. Zaczął od łatwych pozycji, ale królowa upierała się przy staniu na głowie. Była drobna i krucha. Po jej posturze było widać, że ma kłopoty z sercem. Zapytał o jej historię chorobową, ale królowa powiedziała, że jeśli wierzy w jogę, to nie powinien się interesować jej zdrowiem. Guruji docenił jej upór oraz odwagę i nauczył ją stania na głowie. Potem pokazał jej pozycje obniżające ciśnienie. Był jej nauczycielem aż do jej odejścia w 1965 roku w wieku 91 lat.

Dokonania Gurujiego zostały docenione przez przywódców dwóch religii: buddyzmu i katolicyzmu. W roku spotkał się z Dalajlamą, a w 1966 roku z papieżem Pawłem VI. Papież pobłogosławił Gurujiego i nazwał go profesorem oraz dyrektorem jogi.

Wielkim wydarzeniem było opublikowanie „Światła jogi”, które szybko stało się jedną z najważniejszych książek dla joginów. Książka szybko stała się światowym bestsellerem. Od razu została przetłumaczona na 18 języków, w tym na język polski. Obecnie doczekała się wielu wznowień i jeszcze liczniejszych tłumaczeń.

Wreszcie joga Iyengara zaczęła się liczyć. Uczniowie z całego świata przyjeżdżali, aby uczyć się bezpośrednio u Gurujiego. Pojawiła się potrzeba stworzenia dla nich szkoły. Za pieniądze ze sprzedaży książki Guruji kupił kawałek ziemi i rozpoczął budowanie studia. Budowa trwała długo i do końca nie było pewności, że zapełni się uczniami. Otwarcia nie doczekała żona Gurujiego, która zachorowała i zaraz potem umarła. To jej imieniem została nazwana szkoła – Ramaamani Iyengar Memorial Yoga Institute. Podczas otwarcia w styczniu 1975 roku Guruji powiedział, że instytut jest hołdem wobec Ramaamani i choć fizycznie jej nie ma, to na zawsze pozostanie w jego sercu. Tak też się stało i Guruji nigdy się ponownie nie ożenił.

Guruji zaczął pracę w instytucie z dwoma studentami. Dzisiaj uczniowie z całego świata pragną dostać się na zajęcia do instytutu. Czas oczekiwania wynosi średnio 3 lata. Średnio podczas jednych zajęć praktykuje 150 uczniów. Choć Guruji odszedł w 2014 roku, to jego uczniów nadal przybywa, a metoda jest praktykowana na całym świecie.